Jesteś tutaj: Strona głównaDla zdrowia
Colitis Ulcerosa

Colitis Ulcerosa czyli wrzodziejące zapalenie jelita grubego

Podczas kolejnego nawrotu choroby większość czasu spędzają w toalecie, co razem z przeżywanym cierpieniem, stresem i poczuciem wstydu często wyklucza ich z życia. Standardowe leczenie nie zawsze im pomaga, a dostępu do nowoczesnej terapii, dzięki której mogliby uniknąć okaleczających operacji i ewentualnych powikłań, są całkowicie pozbawieni. Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym ubezpieczonym odmawia się prawa do leczenia biologicznego w WZJG.

 

Zabieg chirurgiczny powinien być ostatecznością, a nie jedynym rozwiązaniem - alarmują lekarze. Brak refundacji uniemożliwia im sięgnięcie po grupę leków biologicznych w przypadkach klinicznie uzasadnionych.

 

Kiedy choroba atakuje?

Colitis Ulcerosa (CU), czyli wrzodziejące zapalenie jelita grubego (WZJG) dotyka głównie ludzi młodych. Szczyt zachorowań przypada między 15 a 35 rokiem życia, dla wielu na starcie życiowym: 

  • w okresie intensywnej nauki i wybierania drogi zawodowej; 
  • gdy relacje z rówieśnikami są bardzo ważne; 
  • w czasie nawiązywania kontaktów z płcią przeciwną oraz rozpoczynania życia erotycznego; 
  • w okresie rozrodczym, gdy zaostrzenie choroby nie pozostaje bez wpływu na płodność i ciążę. 

 

Czym jest WZJG?

WZJG należy do grupy nieswoistych zapaleń jelit. To choroba o podłożu autoimmunologicznym, przebiegająca z okresami wyciszeń i zaostrzeń. Rzut choroby jest doświadczeniem, delikatnie ujmując, bardzo przykrym, a objawy często uniemożliwiają normalne życie.

- Nawrót choroby to wielodniowe bóle brzucha, wzdęcia, biegunki (nawet 20 na dobę), silne parcie na stolec oznaczające natychmiastową konieczność wypróżnienia - relacjonują pacjenci z Towarzystwa J-elita. - Wtedy w zasadzie nie wychodzi się z domu - z powodu osłabienia i bólu, ale przede wszystkim ze strachu, że się nie zdąży - nagła biegunka, niemożność utrzymania stolca może wystąpić w każdej chwili. W efekcie - przymusowa izolacja, wyłączenie z życia społecznego, przerywanie nauki i pracy.

 

Jak leczyć?

W WZJG próbuje się osiągnąć remisję najpierw poprzez zastosowanie leków o działaniu przeciwzapalnym i immunosupresyjnym (hamującym układ odpornościowy). Lekami pierwszego rzutu są aminosalicylany i sterydy. Te ostatnie są głównymi lekami w cięższych stanach, zaś leki immunosupresyjne - zapobiegające nawrotom - podawane są osobom, u których dochodzi do częstych rzutów oraz tym, których nie można leczyć sterydami z powodu działań niepożądanych lub oporności na sterydy.

- Leczenie standardowe czasem zawodzi. Na ogół u chorych z większym zasięgiem choroby, gdy co najmniej połowa jelita jest objęta zapaleniem lub gdy przebieg jest piorunujący i tak szybko postępuje zapalenie, że nie zdążają zadziałać leki. Problemem jest także sterydozależność i sterydooporność, czyli sytuacje, gdy nie możemy „odstawić sterydów” lub gdy one nie działają. Wtedy zalecana jest albo operacja, albo podanie leków biologicznych, szybko i silnie wpływających na układ immunologiczny -  mówi dr n. med. Edyta Zagórowicz, Klinika Gastroenterologii, Centrum Onkologii w Warszawie.

 

Leki bilogiczne działają?

Skuteczność leków biologicznych wykazano w wielu badaniach klinicznych. Ograniczają one proces zapalny, przyspieszają remisję i wydłużają czas jej trwania u znacznej grupy pacjentów opornych na standardowe leczenie. 

- Nasze polskie doświadczenia pokazują, że u osób tych, stosowanie leków biologicznych przynosi pożądane efekty i udaje się uniknąć operacji. Leczenie to powinno być dostępne dla wybranych przypadków - mówi prof. Grażyna Rydzewska, krajowy konsultant ds. gastroenterologii z CSK MSWiA w Warszawie.

- Na wiosnę 2009, na indywidualny wniosek lekarza, dostałam 3 dawki leku. Krwawienia ustąpiły już dwa dni po pierwszej dawce. Jednak na tym się skończyło to leczenie. Od lipca 2009 nastąpił nawrót choroby, w tym bezustanne krwawienia, które trwają do dziś - mówi pani Magdalena, zmagająca się z chorobą od 5 lat; u której stosowane przez 3 lata leki standardowe przestały zupełnie działać; ze stanu sterydozależności przeszła do sterydoodporności. - Boli mnie to, że takie osoby jak ja, wymagające ponadstandardowego leczenia, nie uzyskują go, bo „taniej” jest usunąć jelito i mieć pacjenta z głowy. Problem zostaje jednak na naszych głowach, to my zmagamy się ze stresem, z depresją, ze skutkami zabiegów chirurgicznych. Nie poddaję się - póki walczysz, jesteś zwycięzcą.

 

Czy kolektomia jest konieczna?

Program terapeutyczny dla WZJG do tej pory nie powstał. Nie udało się przekonać ministerstwo zdrowia, mimo apeli pacjentów zrzeszonych w Towarzystwie J-elita i interwencji specjalistów.

- Poprawienie dostępności do terapii biologicznej dla pacjentów z ciężką postacią WZJG jest naszym najważniejszym celem. Mamy nadzieję, że nasze działania i rozmowy z Ministerstwem Zdrowia zakończą się pozytywnie - kontynuuje prof. Rydzewska.

- To kryteria medyczne powinny decydować o tym, kto „zasługuje” na terapię, a nie administracyjne procedury. Brak możliwości sięgnięcia po leki biologiczne, gdy jest to wskazane, powoduje, że chorzy zdani są na kolektomię - okaleczającą metodę usunięcia jelita grubego. Zabieg ten, mimo postępu techniki operacyjnej, często prowadzi do ciężkich powikłań, odbierając szansę na normalne życie - mówi dr Małgorzata Mossakowska, prezes Towarzystwa „J-elita”. - Jeszcze w 2009 roku w wyjątkowych przypadkach i przy determinacji lekarza, zdarzało się, że NFZ wydawał zgodę na rozliczenie ze środków szpitala terapii biologicznej nie ujętej w programie refundacyjnym, ale w tym roku zabrano nam i tę możliwość.

 

Czy naprawdę jest to leczenie?

Twierdzenie, że WZJG można wyleczyć usuwając całe jelito grube - bo wtedy likwiduje się stan zapalny odpowiedzialny za dramatyczne objawy - jest argumentem przewrotnym. Czy można mówić o wyleczeniu przez okaleczenie? 

- Operacja jest ostatecznością, a tak rozległy zabieg chirurgiczny nie pozostaje bez wpływu na dalsze życie pacjenta. Po usunięciu jelita grubego podejmuje się próby odtworzenia ciągłości układu pokarmowego - z jelita cienkiego konstruuje się wewnętrzny zbiornik na kał (J-pouch) i zszywa się go z odbytem. Często dochodzi jednak do stanów zapalnych w miejscu rekonstrukcji - potwierdza dr n. med. Magdalena Pawlik, Oddział Chorób Zapalnych Jelit, Klinika Gastroenterologii, Szpital MSWiA w Warszawie. 

 

Relacja chorego

Aktywny na forum pacjentów 21-latek, zdiagnozowany 5 lat temu, czuje się jak „wypatroszony wrak”. Ma nadzieję, że jego historia posłuży komuś, wywoła wcześniejszą reakcję i uchroni od ostatecznych metod. Choroba dała o sobie znać, gdy miał 16 lat i zaczynał liceum. Z powodu nieobecności i wycieńczenia ledwo skończył I klasę; nauczanie indywidualne w II klasie także przerwał; nawroty choroby zmusiły go również do rezygnacji z nauki w liceum dla dorosłych.

- Po nie przynoszącym efektów leczeniu standardowym otrzymałem „jakimś cudem, w efekcie starań lekarzy” 3 wlewy leku biologicznego. Remisja, która po nich nastała była najlepsza i najdłuższa  z dotychczasowych: trwała od grudnia 2007 do października 2008. Na kolejne dawki nie miałem szans. Objawy wróciły.

W ubiegłym roku choremu usunięto jelito. Wyłoniono tymczasową stomię. Z powodu powikłań (ropne zapalenie otrzewnej) trzeba było przeprowadzić drugą operację. Ostatnio zlikwidowano stomię i podłączono jelito z J-pouchem przywracając ciągłość. 

- Czytałem, że występują zapalenia poucha, co w niektórych przypadkach zmusza do jego usunięcia i wyłonienia stomii na stałe. Co mnie jeszcze czeka?

 

Stomia na całe życie

- Operacje nie zawsze się udają. Pacjenci muszą przechodzić kolejne zabiegi. Często zostaje im wytworzona stomia do końca życia. Licząc koszty terapii biologicznej należy policzyć też wydatki na hospitalizację, zabiegi chirurgiczne, rehabilitację i koszty rent oraz refundowanego sprzętu stomijnego - mówi prof. Rydzewska.

Ostatnie badania dowodzą, że kolektomia, połączona z wytworzeniem zbiornika J-pouch u kobiet z WZJG zwiększa prawie 3-krotnie ryzyko wystąpienia bezpłodności w porównaniu do tych leczonych farmakologicznie. Epizody zapalenia zbiornika J-pouch dotyczą 45% chorych, a na nietrzymanie stolca skarży się 30%. W przypadku osób z chL-C poddanych operacji, aż połowa wymaga jej powtórzenia - opisuje w swej publikacji1) prof. Agnieszka Dobrowolska-Zachwieja, Klinika Gastroenterologii, Żywienia Człowieka i Chorób Wewnętrznych w Poznaniu. 

 

Lekarze walczą o pacjenta

- My, lekarze do końca walczymy o zachowanie jelita, zwłaszcza w przypadku ludzi młodych, z krótką historią choroby o ostrym przebiegu. Młodzi gorzej znoszą myśl o operacji. Staramy się ustrzec ich przed nią lub jak najbardziej opóźnić - konkluduje dr n. med. Edyta Zagórowicz. 25-latek oddaje sedno sprawy

- Ciągłe komplikacje pooperacyjne: niedrożność, ropnie, krwotoki wewnętrzne. Cięcia. Zaszywanie. A potem dreny, sonda, welfrony, cewnik z powodu nietrzymania moczu. Wreszcie załamanie psychiczne, gdy podczas snu, samoczynnie wycieka ze mnie treść, a dokładnie z odbytu. Budzę się rano zabrudzony. Tracę chęci do życia. Miało być lepiej, a robię pod siebie.

Chory jest po 5 operacjach:

  1. wycięcie jelita grubego i wyłonienie stomii; 
  2. w wyniku komplikacji (splątanie jelita cienkiego, niedrożność); 
  3. usunięcie odbytnicy, likwidacja stomii w celu stworzenia J-poucha; 
  4. w wyniku komplikacji (zator jelita, ropnie, krwotoki wewnętrzne - konieczność otwarcia i ponownego wyłonienia z stomii); 
  5. przywrócenie ciągłości układu pokarmowego, likwidacja stomii.

 

Zapalenie jelita grubego atakuje

- Bezradnie patrzę, jak cierpi mój syn. Początkowo martwiliśmy się, czy po uzyskaniu pełnoletniości „załapie się” na leczenie biologiczne, bo zbliżał się koniec roku, więc brak funduszy z NFZ. Interweniowałam wszędzie, przeżywając załamanie psychiczne syna. Potem cieszyliśmy się efektami 3 inicjujących dawek leku podanych w 2009 roku; jednak podtrzymujących odmówiono. Kazano czekać na zmianę w przepisach, która pozwoli na wznowienie terapii. Przerwa w leczeniu spowodowała nawrót choroby o bardzo mocnym zaostrzeniu. Wreszcie udało się wywalczyć kolejne dawki, ale na chwilę, do września. Co dalej? - denerwuje się pani Edyta, matka 19-letniego Przemka chorującego na WZJG od 4 lat; sama także zmaga się z tą chorobą od 8 lat i nie ma możliwości otrzymania leczenia biologicznego. - Czy nam nie należy się ta terapia? Czy jesteśmy gorsi niż chorzy na inne schorzenia autoimmunologiczne? Czy nadal, na tle innych krajów europejskich, pozostaniemy CUdakami?

1) „Korzyści z leczenia biologicznego u osób z nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit”, Przegląd Gastroenterologiczny (maj 2010).

Chcesz otrzymywać informacje o nowych artykułach w serwisie Poradynazdrowie.pl? Zapisz sie do newslettera!

| Regulamin

Forum - komentarze i opinie:

Autor: makro1955 , Data wysłania: 2011-05-24

Leczenie biologiczne w przypadku CU możliwe jest wyłącznie gdy sami zapłacimy. Tylko że niewielu na to stać gdy od lat człowiek nie może pracować. Od 1996 roku jestem na rencie i mimo odciążenia od pracy zawodowej /"za biurkiem"/ i wielu cięższych prac domowych, w których wyręcza mnie mąż /odkurzacz, mycie okien czy podłóg/ moje jelito nie daje o sobie zapomnieć.Przecież nawet siedzieć zbyt długo nie można, bo ono nie lubi "ciasnoty". Całe życie jestem na ścisłej diecie ubogoresztkowej /dzięki wiedzy mojej reumatolog/, przy tym sterydy 12 mg/dobę i Asamax 3 x 2. Przy ostatnim rzucie choroby na chirurgii w ogóle zlekceważono objawy, bo uznano, że to niemożliwe/!?/ - zabrano mnie do szpitala z krwawieniem / i śluz, ropa/, prze 9 dni piłam tylko herbatę, dostawałam 8 kroplówek dziennie i kazano brać cały dotychczasowy zestaw leków z Methotrexatem / 1 x 15mg w tyg./ włącznie i w takim samym stanie wypisano mnie do domu z zakazem picia mleka!!!! Nie mogę brać leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych /Methotrexat,NLPZ/, które tamowały postęp RZS, nie mogę brać żadnych antybiotyków bo od razu jelito "łuszczy się" krwawo! Od sterydów mam przyspieszoną miażdżycę ale leków na to schorzenie moje jelito też nie toleruje . Szkodzę sama sobie biorąc Olfen , bo nie wytrzymuję bólu kręgosłupa i mięśni a sam Transtec 35 ug/h 3 dni nie starcza. Brałam 52,5 ug/h co 4dni, Asamax3 x 2 i 32 mg Metypredu dziennie i tak przez 6 miesięcy aż do względnego uspokojenia jelita. W tym okresie starczało mi 2 godziny snu na dobę a nerwy miałam w strzępach - skutek tego leczenia był pozytywny dla jelita ale ""skruszał" mi cały kręgosłup. Wapna jelito też nie toleruje. Gdyby zastosowano leczenie biologiczne kręgosłup by ocalAŁ! TERAZ NAWET proponowanych mi wcześniej implantów L4/L5 nie ma do czego przytwierdzić a "zgruchotanego" odcinka piersiowego w ogóle się nie operuje!! - niech boli a co tam, bo to mój ból a nie NFZ. Tym, którzy decydują o przyznawaniu funduszy na leczenie biologiczne przy CU,życzyłabym choć raz doznania tego cholernego rozpierającego bólu odbytu, którego my doświadczamy po każdym wypróżnieniu,tej sztywnej palącej rury, tego, że cały czas boleśnie czujemy, że mamy brzuch i odbyt ! Decydenci- dyletanci myślą chyba, że ludzie z CU mają po prostu zwyczajne rozwolnienie i poza tym nic złego się nie dzieje! Wg nich najprościej jest wyciąć jelito niczym ząb,który taniej jest usunąć niż leczyć . Współczuję wszystkim młodym ludziom z tą paskudną chorobą, bo to nie jest życie tylko wieczna udręka i ból.

Autor: Secret , Data wysłania: 2011-10-15

Nie mogłem uwierzyć w to co przeczytałem. Jednak jest ktoś kto ma identyczne problemy jak ja.
Operacja, komplikacje po niej, problemy z i pouchem itd.
Nawet nie wiem jak żyć, trwa to już kilka lat, a dla mnie każdy dzień to przetrwanie.
Wszytko się wali, wszędzie szukam toalety.
Nie tak miało wyglądać moje życie po operacji ( w sumie 4 )

Autor: ewa , Data wysłania: 2011-10-20

od trzech tygodni mam podobny problem gdy zdiagnozowano u mojej 9 letniej coreczki jestem przerazona jej przyszloscia nie moge spac i jesc i wciz pytam dlaczego ona

Autor: Secret , Data wysłania: 2011-10-30

Coraz częściej choroba ta dotyka bardzo młode osoby.
Z roku na rok jest coraz więcej przypadków.
W przyszłości będzie to wielki problem jeśli już nie jest.
Chemia w jedzeniu i piciu, słaba odporność, stres itd.
Jestem w sile wieku i ledwo to znoszę.
Nie jestem wstanie sobie wyobrazić jak będzie wyglądało moje życie, gdy będę starszy.
W zaostrzeniach ( mam teraz ) nie funkcjonuje.
Udało mi się załatwić szpital na 3 go listopada ( czekałem 4 miesiące na miejsce)
Na pewno coś się poprawi, zawsze po się poprawia tylko nie na długo.
Choroba mnie dopadła w grudniu 2004 roku.
W 2005 roku zliczając każdy pobyt w szpitalu przeleżałem pół roku w nim.
Życie osobiste uległo w gruzach nie mówiąc o normalnym życiu.
Jedynie co mogę zalecić to zastosowanie ścisłej diety jednak dla dziecka ciężko wytłumaczyć, dlaczego nie może jeść słodyczy jak inne dzieci czy też innych dobrych produktów, a złych dla tej choroby.

Autor: Lucky , Data wysłania: 2012-01-03

Czy ktoś zna cenę leczenia biologicznego?

Autor: Andżela , Data wysłania: 2012-03-29

Na wzjg choruję już 10 lat a mam dopiero 26 lat zaczęłam chorować wtedy kiedy kiedy zycie dla mnie sie sie zaczynało a tak naprawde sioe sklończyło dla mnie ppoczatki były najtrudniejsze chociaz teraz tez nie jest za dobrze od zeszłego roku grudnia miałam wymioty a nie brałam leków gdy poszłam do lekarza zapytał sie czy nie jestem w ciazy oni sa dla mnie nie douczeni i nic nie wiedza o tej chorobie wykanczało mnie to nigdzie nie mogłam wyjsc i nic zjesc az powróciłam do asamaxu niestety przez to nie mam odpornosci ale nie mam wyjscia on pomaga mi w miare normalnie zyc. ardzo cesto boli mnie kregosłup i mam bardzo czesto złe samopoczucie a na wzdecia pomaga mi cykoria kupuje ja w zielarskim sklepie polecam pomaga bo nic innego mi nie pomaga. Bardzo chetie skorzystałabym z leczenia biologicznego ale ile to kosztuje

Skomentuj:









CAPTCHA Image
Trudno odczytać? Przeładuj obrazek!

Pola oznaczone * są obowiązkowe.

Dodając komentarz zgadzasz się na Regulamin Publikacji Komentarzy.